Teatr Bagatela Bilety Repertuar Spektakle Adresy, telefony Dyrekcja Aktorzy Historia
Teatr Bagatela Historia
 
     
 

 

 
 

Teatr Młodego Widza

Początek był bardzo dobry. Przede wszystkim po zlikwidowaniu w 1948 Teatru TUR (Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych) cały gmach przy rogu ulic Karmelickiej i Krupniczej przekazano Państwowemu Teatrowi Młodego Widza. 4 grudnia 1948 roku na posiedzeniu Komisji Kultury i Sztuki Miejskiej Rady Narodowej przyjęto decyzję o upaństwowieniu teatrów krakowskich. Dla Teatru Młodego Widza oznaczało to pozbycie się wielu problemów finansowych, stwarzało też lepsze warunki do pracy. Można było pozwolić sobie na inwestycje. Najpierw zakupiono autobus marki Krupp, gruchot z demobilu pamiętający czasy kampanii afrykańskiej. Później odmalowano salę teatralną, przy ul. Karmelickiej 25 założono nową pracownię malarską, skompletowano sprzęt techniczny (kupiono reflektory, magnetofon, maszyny stolarskie, kuchnię polową), rozszerzono zaplecze teatru przy ul. Krupniczej (powstała tam łazienka, świetlica, nowa pracownia krawiecka). O tym jak dobrze gospodarowano w TMW świadczy trzykrotna nagroda Ministra Kultury i Sztuki dla głównego księgowego, pana Władysława Kreida a także wyróżnienie dla całego zespołu finansowego.

Teatr proponował swojej publiczności trzy rodzaje spektakli: dla dzieci w godzinach południowych, dla młodzieży - po południu oraz w godzinach wieczornych - dla młodzieży starszej i dorosłych. Artystyczna działalność teatru to także objazd, który obejmował zasadniczo ówczesne województwo krakowskie i docierał do miejscowości, wsi i osiedli, w których dotąd żadnego zespołu teatralnego nie oglądano. Przedstawienia starano się wystawiać tak by występy w terenie pod żadnym względem nie ustępowały krakowskim. Niestety, nie zawsze pozwalały na to warunki: brakowało odpowiednich sal, najprymitywniejszych nawet urządzeń, opału i oświetlenia, a także środków transportu.

Do działalności teatru należały również akcje masowe, jak np. coroczne wyjazdy na poligony wojskowe, gdzie urządzano przedstawienia na wolnym powietrzu oraz noworoczne spektakle choinkowe (lata 1950-1956), które co roku oglądało przeszło 15 tysięcy dzieci. Do akcji masowych zaliczano także spektakle organizowane w czasie Dni Krakowa na scenie plenerowej w Barbakanie lub na arkadowym dziedzińcu wawelskim, oglądane każdego roku masowo przez wycieczki młodzieżowe. Pierwszym takim plenerowym przedstawieniem była Farfurka królowej Bony (1948), którą obejrzało na Wawelu 4,5 tys. widzów. W następnych latach wystawiono w Barbakanie następujące spektakle: Książę i żebrak (1949), Nawojka (1951), Awantura w Chioggi (1953), W Stwoszowym domu (1953).Na dziedzińcu Collegium Nowodworskiego prezentowano Powrót posła (1952), Romantycznych (1954) i Fircyka w zalotach (1954).

Zespół artystyczny obejmował swym patronatem i prowadził akcje społeczne w wielu świetlicach przy okazji przypadających rocznic i świąt państwowych. Nie należy się dziwić, że artyści również ulegli nastrojowi swoistego patriotyzmu jaki obowiązywał w PRL początku lat 50. Nawet nazwa teatru wzorowana była na istniejących wówczas radzieckich teatrach dla młodzieży (Tieatry Junnowo Zrietiela). Ludzie sztuki za nic nie chcieli dać się prześcignąć w budowaniu nowego ładu robotniczym brygadom. W 1951 r. pracownicy Teatru zadeklarowali 1319 dniówek na Narodową Pożyczkę Rozwoju Sił Polski. 70. rocznicę urodzin Stalina czczono bezpłatnymi przedstawieniami dla świata pracy. Starania TMW były dostrzegane i nagradzane. Teatr szczycił się pierwszą - w skali ogólnopolskiej - nagrodą za poziom bezpieczeństwa i higieny pracy (!) a także trzema nagrodami racjonalizatorskimi (w tym dwoma dla Tadeusza Kocura - kierownika technicznego). Spośród artystów najczęściej odznaczano Marię Billiżankę, która otrzymała: Nagrodę Państwową, Nagrodę Premiera za twórczość dla dzieci, Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski i Złoty Krzyż Zasługi. Zespół teatru uhonorowano również Nagrodą Ziemi Krakowskiej przyznaną przez Wojewódzką Radę Narodową za objazd ze sztuką Przyjaciele (1949). Właśnie tę sztukę wystawiono (oczywiście w dniu wolnym od pracy) w 1950 r. w ramach zobowiązań 1- majowych w kopalni Brzeszcze, która to kopalnia wyróżniła się w dodatkowej pracy podjętej dla uczczenia Robotniczego Święta. Jak zanotowało Echo Krakowa (wycinek przechowywany był w archiwum Marii Billiżanki) - aktywistka kopalni, Kunegunda Mirosjenko wyznała po spektaklu: Jakże lekko będzie pracować jutro, mimo że kurz i trud jest ten sam co wczoraj.

Obrazu pełnego zaangażowania politycznego Teatru Młodego Widza dopełniają niektóre wystawiane wówczas spektakle: Tu mówi Tajmyr Konstantina Isajewa i Adama Galicza (1949), Doktor Kałużny J. Germana (1951), Czerwony krawat Siergieja Michałkowa (1952). W budowę socrealistycznej kultury zaangażowani byli również polscy literaci. Maciej Słomczyński w sztuce Nasze dziewczęta (1951) poświęcił wiele uwagi roli aktywu ZMP w fabryce produkującej głowice do traktorów. Jedna z dziewcząt pracujących w pierwszej kobiecej brygadzie frezerskiej hamowała pracę z powodu swego nikłego uświadomienia politycznego... Sztukę tę, wystawioną w reżyserii Lidii Zamkow przyjęto entuzjastycznie. Warto przypomnieć, że TMW otrzymał również w 1949 r. I nagrodę na Festiwalu Sztuk Radzieckich za Syna pułku wg Katajewa w opracowaniu Zdzisława Nardellego i reżyserii Józefa Karbowskiego. Nagrody aktorskie otrzymali: Roman Polański (jedno z cudownych dzieci w Teatrze Młodego Widza) i Michał Żarnecki.

Duże uznanie zyskała u krytyków inscenizacja powieści Walentina Katajewa Samotny biały żagiel (1951). Przedstawienie pozostało w pamięci zespołu teatralnego również ze względu na wypadek, który zdarzył się na scenie podczas spektaklu. W pewnym momencie zerwała się lina i grający marynarza Tadeusz Tarnowski runął w dół z wysokości 4 metrów. Aktor złamał rękę i doznał wstrząsu mózgu. Mimo to, nie chcąc wywoływać paniki na widowni, samodzielnie wyszedł za kulisy...

W opracowanym z okazji 10-lecia Teatru Młodego Widza programie znaleźć można fotografie większości pracowników: artystów i zespołu technicznego. Są też kolejno wymienieni ci wszyscy, którzy swoje losy związali z tą sceną: Maria Billiżanka - kierownik artystyczny i Zofia Mysłakowska - dyrektor teatru w latach 1945-1951 oraz Tadeusz Banaś - kierownik organizacji pracy artystycznej, Zdzisław Rojkowski - kierownik gospodarczy, Józef Serafin - główny elektrotechnik, Tadeusz Kocur - kierownik techniczny, Jan Smólka - brygadier, Józefa Ficek - sprzątaczka, Marta Skrzyszowska - kasjerka, Maria Kościółek - kierownik techniczny, Antoni Bartnicki - ślusarz, Włodzimierz Wolak - tapicer i Władysław Wojas - stolarz. Do zespołu aktorskiego w roku jubileuszowym należeli: Józef Barański, Stefan Bartik, Zbigniew Bebak, Halina Bełkowska, Jadwiga Bujańska, Teresa Czernecka, Aleksandra Czerny, Irena Darlicz, Barbara Dolińska, Ewa Drozdowska, Eugeniusz Fedorowicz, Andrzej Gazdeczka, Taida Granowska, Zbigniew Hellebrand, Helena Kamińska, Janina Karasińska, Kazimierz Kasiewicz, Henryk Korbut, Zofia Kordasiewicz, Lidia Kownacka, Andrzej Kozak, Irma Kozłowska, Krystyna Krasicka, Jerzy Krasicki, Tadeusz Krasnodębski, Zofia Kucówna, Henryk Liburski, Tadeusz Luberadzki, Zofia Lubartowska, Kazimiera Lutówna, Maria Malinowska, Marian Mariański, Jan Mayzel, Zofia Mikulska, Zofia Mysłakowska, Irena Orska, Kazimierz Orzechowski, Elżbieta Osterwianka, Kazimiera Plucińska, Jerzy Sagan, Ferdynand Solowski, Bolesław Śmiałowski, Stanisław Stróżyński, Tadeusz Tarnowski, Franciszek Targowski, Wiesław Tomaszewski, Iza Wicińska, Lidia Wyrobcówna, Stanisław Zachara, Halina Zalewska, Bronisława Żmudzińska - razem 51 osób. Niełatwo było skompletować ten zespół bo status aktora grającego dla dzieci był w tamtych czasach bardzo niski. A przecież zapotrzebowanie na spektakle dziecięco-młodzieżowe było ciągle duże. Frekwencja stale rosła, w 1954 r. pokazano tu w sumie 508 przedstawień, które obejrzało 255 tys. widzów. Recenzenci pisali o burzliwych oklaskach, wypiekach na twarzach widzów, wzruszeniu i łzach, o wspaniałej, wspólnej zabawie.

Mimo to aktorzy, nawet ci związani z tą sceną najdłużej jak ognia bali się podejrzenia o brak profesjonalizmu i amatorstwo. W zespole coraz częściej zdarzały się konflikty. Domagano się poważnej reformy artystycznej teatru, zerwania z chaotycznością pracy i wyjaśnienia nieporozumień dotyczących repertuaru. Podkreślano konieczność uzupełnienia (i częściowej chociażby wymiany) zespołu aktorskiego i przyciągnięcia do współpracy poważnych reżyserów i inscenizatorów. Od kierownictwa teatru oczekiwano również opieki artystycznej i pedagogicznej, która dałaby szansę rozwoju młodemu zespołowi. Frustracji dopełniał fakt, że wśród wielu premier coraz więcej należało do tzw. repertuaru popularnego dla dorosłych. Dogadzało to ambicjom poważniejącej sceny, ale nie publiczności. Zapełnienie widowni podczas spektakli wieczornych (wprowadzono je zgodnie z zaleceniami Ministerstwa Kultury i Sztuki - dla pełnego wykorzystania budynku) było sprawą najtrudniejszą. Nie podobały się farsy, komedie i sztuki muzyczne. Przedstawienia z repertuaru klasycznego nie wytrzymywały konkurencji krakowskich teatrów dramatycznych. Po obejrzeniu Opowieści zimowej (1955) Jaszcz stwierdził w Trybunie Ludu (Jaszcz, Trybuna Ludu, 2.06.1955 r.), że w Krakowie Mordują Szekspira. Skrytykowano Pannę mężatkę (1948), Dorożką po Warszawie (1950), Warszawski wodewil (1951), Pana Damazego (1952), Dwie blizny (1953) i Dożywocie (1956). Recenzenci pozwalali sobie na kpiny i złośliwości. Twórcą fraszki:

Znosz Teatr Młodego Widzo?

-Znom, ale się brzydzo - był podobno Maciej Słomczyński, jeszcze nie tak dawno autor wystawianej tu sztuki. Zapadła ona głęboko w pamięć krakowian i zaszkodziła teatrowi na długo.

Spośród premier wystawionych w ramach sceny popularnej TMW krytykom podobały się tylko Awantura w Chioggi Goldoniego (1953, polska prapremiera) i Romantyczni (1955). Niezmiennie natomiast chwalono przedstawienia dla dzieci, podkreślając perfekcję reżyserskiego warsztatu Marii Billiżanki. O Nawojce (1951) wystawianej w Barbakanie Witold Zechenter napisał w Echu Krakowa: Dobrze zgrany zespół aktorów wypełnia stare mury, krużganki, ganeczki przejścia, ożywiając Barbakan w sposób naprawdę uroczy, czasem wzruszający, zaskakujący efektem uroku, nastroju, akcentu, barwy, ruchu. Rytm, nerw, barwność, umiejętne podkreślenia, ciekawe przejścia i dowcipne albo nastrojowe wstawki - zawdzięcza widowisko pomysłowej i interesującej w tych właśnie warunkach surowej sceny Barbakanu reżyserii Marii Billiżanki, pełnej rozmachu inscenizatorki pięknego i pożytecznego przedstawienia... [Witold Zechenter, Echo Krakowa, 1951]

Rok 1957 należał do najpracowitszych - wystawiono w nim aż osiem premier. Ale właśnie w wtedy na łamach krakowskiej prasy rozpoczęła się dyskusja o przyszłości Teatru Młodego Widza, którego formuła już się przeżyła. Dyrekcji zarzucano brak konsekwencji w doborze repertuaru i wszyscy dyskutanci podkreślali konieczność zmian. Propozycji było wiele - od marzeń o Teatrze Bajki, poprzez chęć przekształcenia TMW w Teatr Szkolny w myśl założeń Osterwy (ale zaniechania objazdu i sztuk rozmaitościowych) aż po najbardziej radykalną - przekazania obecnej siedziby Teatrowi Rapsodycznemu i przeniesienia TMW do specjalnej sali teatralnej przy ul. Skarbowej, by tu służył wyłącznie dzieciom (Natalia Rolleczek, Dziennik Polski, 2.04.1957r.) Radzie Artystyczno-Ekonomicznej Państwowego Teatru Młodego Widza najbardziej odpowiadała propozycja Wiesława Goreckiego, który domagał się wykształcenia wyraźnego i dominującego profilu popularnego w teatrze Billiżanki i twierdził, że powinien to być teatr dla publiczności od lat 6 do... 100. Zdecydowano ostatecznie, iż repertuar popularny ma zostać utrzymany i rozwinięty. Jednocześnie zachowany został objazd i spektakle dla najmłodszych. Od października 1957 teatr przyjął nową nazwę: ROZMAITOŚCI.

   
 
Strona główna - Bilety - Repertuar - Spektakle - Kontakt - Dyrekcja - Zespół aktorski - Historia